środa, 5 sierpnia 2026

[WYWIAD] Człowiek musi wzrastać

[WYWIAD] Człowiek musi wzrastać

Znalazłam wywiad sprzed ponad dziesięciu lat. Bohaterem tego wywiadu jest bardzo znany i lubiany aktor - Andrzej Młynarczyk, człowiek wielu pasji... Dzielę się treścią naszego wywiadu :)


Źródło: archiwum prywatne AM


Andrzeju, nie należysz do ludzi, którym się nudzi. Ciągle coś robisz, ciągle masz nowe zajęcia, spotkania. A jednak mino codziennych obowiązków – mamy okazję porozmawiać…

Wszystko zależy od tego, czy dobrze potrafimy gospodarować swoim czasem. Myślę, że w życiu na wszystko jest czas, ale trzeba mieć dobrze ustawione priorytety. Trzeba umieć też odrzucać te rzeczy, które często przychodzą, a są nam zupełnie niepotrzebne. Ustawianie priorytetów i planu nie zawsze jest łatwe, ale potrzebne.

Ważne, aby to zauważać. Bardzo mi się to podoba kiedy sam siebie pytasz: „Andrzeju, dokąd zmierzasz?”…

(śmiech). Czasem tak mam. Świat oferuje nam różne rzeczy, których potrzebujemy, ale przez nieznajomość siebie samych – na niektóre sami się łapiemy. Dlatego właśnie trzeba siebie dobrze znać.

Aktorstwo w tym pomaga?

Aktorstwo pozwoliło mi poznać siebie lepiej. Jest to ważne nie tylko dlatego, aby lepiej grać, ale również dlatego aby dobrze wybierać w życiu. Wybierać to, co najbardziej jest potrzebne.

Po wywiadzie jedziesz na nagranie. Dziś dwanaście godzin…

Dwanaście, czasem są nadgodziny. Jest to umowa producenta z aktorem i zależność wymagań filmu. Aktor może grać godzinę, ale może też trzynaście godzin. To zależy od wielu czynników – m.in. plenery, ustawienia scenografii.

Zdarza się, że ktoś powie do Ciebie: „Panie Tomku”?

Zdarza się czasem. Niekiedy zdarzają się nawet sugestie scenariuszowe od widzów. Sytuacji jest wiele i bardzo różnych, ale na ogół miłe (śmiech).

Na ogół… Było też inaczej?

Raz się zdarzyło. Usłyszałem, że mój bohater powinien zachować się inaczej niż to zrobił. Powiedziałem wtedy: „To jest film”. W odpowiedzi usłyszałem: „Nie ma znaczenia. Tak się człowiek nie zachowuje”. Zdarza się, że widz zbyt dosłownie zrozumiał fabułę filmu.

Jakie sceny najbardziej lubisz grać?

Najbardziej lubię grać z dziećmi. Dobrze się z nimi czuję. Uczę się od nich niemyślenia – w dobrym tego słowa znaczeniu. One są spontaniczne, grają tak po prostu – nie zastanawiają się jakie jest światło, jak pokazać emocje. Zawsze jak są dzieci – na planie jest wesoło (śmiech).

Kiedy zaczynałeś studia, o jakich rolach marzyłeś?

Wszystkie role szekspirowskie, ale też komediowe. Nie ukrywam, że pragnę ról komediowych, lubię się powygłupiać. 

Oprócz pracy, akcji charytatywnych, masz czas na sport… 

Sport towarzyszył mi od zawsze.  Jak tylko miałem czas – biegałem, grałem w kosza, bardzo dużo jeździłem na rowerze. Pochodzę z południa, więc jeździliśmy na bardzo długie trasy rowerowe w okolice Krakowa czy Zakopanego. Bardzo lubię sport i emocje z nim związane. Lubię rywalizację z samym sobą i z przeciwnikiem.

Jakie masz pasje poza rowerem i górami? 

Moja największą pasją jest codzienne poznawanie życia i poznawanie drugiego człowieka. Oczywiście, jest sport, motoryzacja, ale przede wszystkim poznaję to, co jest wokół mnie – myśli, mentalność, sposób na życie, sposób podejmowania wyborów. Moją pasją jest obserwowanie piękna, które nas otacza. Czasem leżę na łące i oglądam drzewa… Piękno zauważam również w aktorstwie – w słowie, drugim człowieku…

A wartości?

Bardzo ważna jest dla mnie tradycja. Wyznaję wartości chrześcijańskie.

Mówisz odważnie, ale tak żyjesz. Nie boisz się, że ktoś Cię wyśmieje?

Czego mam się bać? Każdy, kto wyznaje wartości wie, które są chrześcijańskie. I nie chodzi o to, aby się spierać, że ktoś jest prawosławny czy wyznaje inną religię. Zasady chrześcijańskie są uniwersalne. Dlaczego miałbym się bać? Czy dlatego, że wyznanie zasad chrześcijańskich jest niemoderowany? Nie należy się wstydzić wartości, które płyną z chrześcijaństwa. Bardzo je cenie i uczę się ich cały czas. Nie wyobrażam sobie życia bez Pana Boga. Pytasz mnie, ale sama też nosisz krzyżyk…

Noszę, ponieważ mam takie wartości jak Ty. Mówisz odważne słowa…

Mam takie podejście do świata. Człowiek musi wzrastać – również duchowo. Jak można to załatwić bez Pana Boga? Pan Bóg jest cudowny, zaskakujący, a jednocześnie jest tak mocny jak burza. Jest wspaniały.

Teraz zaczynam rozumieć skąd to zamiłowanie do gór…

Jak się chodzi po górach to człowiek jest bliżej Boga. Tak się mówi nawet. I chyba to niekoniecznie z powodu wysokości, a natury, która jest tak piękna, że można inaczej odczuwać. Wszechświat, świat – jest fenomenalny, zaskakujący. Jest cudem, na który można patrzeć i się zachwycać.

Wróćmy jeszcze na koniec do akcji charytatywnych, w których dość często bierzesz udział. Co Ci to daje?

Jeśli czujesz, że możesz pomóc w akcji charytatywnej – to jest to Twój obowiązek. Jest to zarazem bardzo przyjemny obowiązek – dawanie sprawia ogromną przyjemność. Mamy takie zadanie aby dawać radość – jeden drugiemu ma to przekazywać. Akcje charytatywne są radością bycia z drugim człowiekiem. Najważniejsza jest relacja z drugim – trzeba się uczyć tej relacji.

 

___

Źródło: mojafigura.com

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

Bez pożegnań

Bez pożegnań

Źródło: pixabay.com/pl/


Niektórzy pojawiają się znienacka. Mieszają, mącą w naszych sercach. A potem znikają bez pożegnań. Żadne czary, tylko nasza naiwność pozwala byle komu się oswoić. 

- Antoine de Saint - Exupery, Mały Książe

niedziela, 2 sierpnia 2026

Czuwaj, wiaro!

Czuwaj, wiaro!
Dzień 1 sierpnia jest dla nas bardzo ważny. I chociaż przeprowadziłam się z Warszawy, nie wyobrażam sobie, żeby 1 sierpnia o 17.00 nie zatrzymać się na minutę. W ubiegłych latach w Godzinie "W" byłam w różnych miejscach - na Pl. Piłsudskiego, przy rondzie Dmowskiego, na Pl. Zamkowym, przy rondzie de Gaulle'a i na patelni... ale atmosfera w każdym miejscu cudowna...
 

Źródło: archiwum prywatne 


Zawsze czekałam na koncert "(nie)zakazane piosenki" - to wyjątkowe wydarzenie w naszym mieście, które "ściągało" do Warszawy prawdziwe tłumy z całego kraju. Miałam ogromną przyjemność kilkukrotnie rozmawiać, uścisnąć dłonie i wyrazić wdzięczność Powstańcom Warszawskim, którzy - wtedy jako nastolatkowie - stanęli do walki. Dla mnie to bardzo ważne spotkania, które na zawsze pewnie pozostaną we wdzięcznej pamięci... Największą wdzięczność kieruję do pana kapitana Janusza Walędzika ps. "Czarny" i pana pułkownika Jakuba Tomasza Nowakowskiego ps. "Tomek". We wdzięcznej modlitwie pamiętam o Powstańcach, którzy już z tego świata odeszli... Dziękuję z serca pani Zosi Czekalskiej ps. "Sosenka" - to był zaszczyt być tak blisko... 


Źródło: archiwum prywatne 


Jestem wdzięczna każdemu - zwłaszcza naszym Bohaterom, którzy nie wiem skąd - mieli energię, by odpowiadać na pytania, które pewnie słyszeli kilkaset razy... Nigdy nie zapomnę atmosfery - zarówno podczas koncertu, jak i po wydarzeniu. Dziękuję Powstańcom za czas, który poświęcili, za życzliwość, za dobre słowa. Za możliwość powiedzenia "Dziękuję"... 


Źródło: archiwum prywatne 


Dziękuję też Tomkowi za prowadzenie wydarzenia. Dziękuję Panu Prezydentowi Andrzejowi Dudzie i Panu Premierowi Mateuszowi Morawieckiemu za miłe spotkania w tej wyjątkowej atmosferze w dn. 1 sierpnia... To były piękne spotkania...

Czuwaj, wiaro! 

piątek, 31 lipca 2026

7 cytatów o przemijaniu

7 cytatów o przemijaniu

Czas ucieka, wieczność czeka.

- Św. Augustyn 


Źródło: pixabay.com/pl/ 


Przemijanie to jedyna stała rzecz w życiu. 

- Wisława Szymborska 


💜

Wszystko, co piękne, jest rzadkie i przemija szybko.

- Platon


💜

Młodość jest darem natury, 

ale starość jest dziełem sztuki.

- Stanisław Jerzy Lec


💜

Przemijamy jak cienie na ścianie, 

zostawiając po sobie tylko echo. 

- Czesław Miłosz


💜

Nie licz dni, spraw, by dni się liczyły. 

- Muhammad Ali 


💜

Czas nie leczy ran, tylko przyzwyczaja nas do bólu.

- Paulo Coelho

środa, 29 lipca 2026

[REPORTAŻ] Pieszo, rowerem… ale zawsze z wiarą i modlitwą

[REPORTAŻ] Pieszo, rowerem… ale zawsze z wiarą i modlitwą

W dn. 29 lipca wyrusza moja Szczecińska Piesza :) Chociaż od tamtego czasu wspólnego pielgrzymowania minęło już ponad 15 lat - z serca polecam Szczecińską Pieszą Pielgrzymkę na Jasną Górę :) a w czasie pieszych pielgrzymek publikuję reportaż, sprzed dwóch lat...


Źródło: pixabay.com/pl/


Wszystkie drogi prowadzą na Jasną Górę… Praktycznie w każdym zakątku kraju można – zwłaszcza w lipcu i sierpniu spotkać tych, którzy z modlitwą i śpiewam na ustach podążają w kierunku duchowej stolicy Polski. Dziś już chyba nikogo nie dziwi fakt, że na Jasną Górę można przyjść nie tylko w pieszej pielgrzymce, ale także przyjechać – na rowerze bądź rolkach. Nowe formy pielgrzymowania stają się atrakcyjne z wielu względów, przez co przyciągają coraz to więcej osób do wspólnego pielgrzymowania i modlitwy.

- Od maja, czyli od początku sezonu pielgrzymkowego, do 25 sierpnia na Jasną Górę dotarło: 231 pielgrzymek pieszych, 203 pielgrzymki rowerowe, 19 pielgrzymek biegowych, 2 rolkowe i jedna konna – mówi o. Michał Bortnik, dyrektor Biura Prasowego Jasnej Góry.   

Z Kielc rowerem do Jasnogórskiej Pani

W tym roku do Czarnej Madonny przyjechali pielgrzymi m.in. z Kielc. W XII Rowerowej Pielgrzymce Diecezji Kieleckiej udział wzięło 383 osoby. Pielgrzymi w ciągu czterech dni pokonali ponad 250 km. – Najmłodszy uczestnik miał osiem lat, najstarszy – osiemdziesiąt – mówi Żaneta Stanek, rzecznik prasowy wydarzenia. - Wyzwaniem jest zawsze organizacja pielgrzymki, tak aby wszystko, co zaplanowane – przebiegło pomyślnie. By wszyscy pielgrzymi szczęśliwie dotarli do Częstochowy. Nad wszystkim czuwały nasze służby pielgrzymkowe: sekretariat, służba techniczna, porządkowa, kierowanie ruchem, służba medyczna, służba muzyczna oraz służba duchowa – mówi.

A jak podkreśla, wyjazd na pielgrzymkę rowerową to nie tylko wyzwanie fizyczne. – To przede wszystkim podróż w głąb siebie, okazja do duchowego wzrostu oraz wyjątkowe doświadczenie wspólnoty. Wspólna modlitwa, śpiewy, Msze Święte oraz intencje niesione w sercach czynią tę podróż wyjątkową – mówi. - To okazja do oddania swoich trosk i radości pod opiekę Matki Bożej oraz pogłębienia wiary. Razem pokonujemy trudności, dzielimy się radością i wzajemnie wspieramy. Wspólne wyzwania oraz radość z osiągnięcia celu często prowadzą do nawiązania trwałych przyjaźni – dodaje Żaneta Stanek.       

Rowerem z Gdańska na Jasną Górę, do Krakowa i do Rzymu

Już wiosną można się zapisać do udziału w Rowerowej Pielgrzymce z Gdańska na Jasną Górę. – Przygotowanie jest największym wyzwaniem, wymaga najwięcej wysiłku, koncentracji. Natomiast, sama jazda idzie już jakby samoistnie. Podstawą jest dobre przygotowanie - mówi Ks. Wojciech Lange, organizator i przewodnik Gdańskiej Pielgrzymki Rowerowej na Jasną Górę.

- Po Mszy Świętej, w asyście policji, jedną grupą przejeżdżamy przez Gdańsk. Po pokonaniu najbardziej ruchliwej części miasta grupujemy się w mniejsze grupy, ponieważ takie są przepisy ruchu drogowego. Każda grupa ma swojego przewodnika – wyjaśnia Ks. Lange.

W tym roku na pielgrzymi szlak w XXII Gdańskiej Pielgrzymce Rowerowej wyruszyły 82 osoby. Średnia wieku to pięćdziesiąt lat. - W największym rozkwicie pielgrzymki udział brało dwieście osób – wspomina Ks. Wojciech Lange. - To są ludzie mocno zaprawieni, którym wysiłek daje satysfakcję. Radość pielgrzymowania, modlitwa i cel, którym jest Jasną Góra jest tym, co nas łączy – podkreśla ksiądz przewodnik.  

Każdy dzień na pielgrzymce zaczyna się podobnie. - Jedna grupa przygotowuje śniadanie, później idziemy na Mszę Świętą na 7.00, i po Eucharystii jemy śniadanie – uśmiecha się ks. Lange. - Mamy wspólne miejsca postojowe, ale wiadomo, że grupa ma swoją dynamikę. Zatrzymujemy się na Anioł Pański, Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Każda grupka tworzy wspólnotę, i to jest również element, który ich motywuje, aby za rok też pojechać – dodaje duchowny.  - Każdy ma jakiś kryzys na trasie, ale nikt o tym specjalnie nie mówi. Ludzie są bardzo wytrzymali. Codzienny wysiłek około stu kilometrów to nie jest jakieś duże wyzwanie. Pielgrzymi cechują się dużym hartem ducha. Nikt nie narzeka. Nie spotkałem się z kimś, kto by narzekał, że deszcz pada, że daleko, że ciężko, że śpi na podłodze... Dla niektórych jest to frajda – mówi ksiądz przewodnik.

- Radość pielgrzymów to jest to, co mnie motywuje. Widzę, że niektórzy czekają cały rok na to, żeby wyruszyć do Częstochowy – podkreśla Ks. Wojciech Lange. - Po Apelu Jasnogórskim wracamy do domu, rowery również wracają na miejsce startu. Chociaż zdarzają się też pielgrzymi, którzy zostają na Jasnej Górze dłużej. Mieliśmy grupkę, która z Jasnej Góry pojechała do Krakowa, Jurą Krakowsko – Częstochowską. Mieliśmy też takiego pielgrzymka, który tak się rozkręcił, że pojechał do Rzymu – dodaje duchowny.

Na rolkach do Czarnej Madonny

Dziennie pokonują około 80 km. Chociaż dopiero po raz 8. wyjechali na trasę to tempo mają niesamowite. - Nasza pielgrzymka jest zupełnie inna niż wszystkie pielgrzymki. Rolki są w szeregu różnego rodzaju form pielgrzymowania jednak czymś bardzo unikatowym i wyjątkowym – mówi ks. Jerzy Babiak – przewodnik pielgrzymki. - Ludzie młodzi, którzy lubią jeździć na rolkach – lubią to. Jest spora grupa osób, którym ta forma pielgrzymowania bardzo pasuje. Oni by się nigdy nie wybrali na pielgrzymki piesze, autokarowe, ale jak słyszą, że jest pielgrzymka na rolkach – działa to na nich jak magnez, który przyciąga do tego, żeby wyruszyć w drogę na rolkach, nie tylko po to, żeby się najeździć, ale żeby być we wspólnocie osób, które również jeżdżą i przy okazji duchowo zaczerpnąć potrzebnych wartości, łask – wyjaśnia ks. Babiak.   

- Przed „pandemią” mieliśmy wspólne treningi, które były zlokalizowane w jednej z aplikacji dla sportowców, gdzie mieliśmy wspólną rywalizację. To działało bardzo motywacyjne. Jeździliśmy odpowiednią ilość kilometrów, w odpowiednim czasie... – wspomina. - Przygotowanie jest bardzo indywidualne. Jeśli ktoś chce jechać w przyszłym roku to powinien jesienią już zacząć trenować – zachęca ksiądz.

Rolkowa Pielgrzymka Wrocławska trasę do tronu Jasnogórskiej Pani pokonuje w zaledwie cztery dni. – Doświadczamy nieprawdopodobnej serdeczności, życzliwości. Przez te cztery dni nie musimy się troszczyć ani o jedzenie, ani o picie, bo to wszystko dostajemy od ludzi – mówi ksiądz przewodnik. – Dzięki temu jest doświadczenie żywego Kościoła, który też w drodze nas wspiera – dodaje.

Uczestnicy pielgrzymki mogą włączyć się również w akcję pomocową, która jest przygotowana przez Salezjański Wolontariat Misyjny „Młodzi Światu”. - Od samego początku otworzyliśmy projekt pielgrzymkowy „Kilometry Miłości”. Jest to projekt, który jest propozycją dla pielgrzymów. Za każdy przejechany kilometr pielgrzym może zapłacić. Dzięki temu zebrane środki możemy przekazać na pomoc dziełom misyjnym: wsparcie w zakupie autobusu, wsparcie edukacji itp. - wyjaśnia ks. Babiak. - Hojność pielgrzymów czasami przerasta kilometry, za które płacą. To jest bardzo dobrym świadectwem i daje dużo satysfakcji. Zaapelowałbym do przewodników innych pielgrzymek, aby też się zdecydowali na tego typu działania solidarnościowe - czy to dla misji, czy dla kogokolwiek innego, ale to jest coś, co powinno towarzyszyć każdej pielgrzymce, z tego względu, że to jest istota chrześcijaństwa. Żebyśmy nie tylko żyli dla siebie, ale żebyśmy zawsze byli dla innych – mówi przewodnik Rolkowej Pielgrzymki Wrocławskiej na Jasną Górę.           

Z Podhala na Jasną Górę     

Piesza Pielgrzymka Góralska przyciąga wiernych z Podhala, którzy po dziewięciu dniach pielgrzymowania pragną pokłonić się Jasnogórskiej Pani. – W pielgrzymce udział wzięło około tysiąca osób, reprezentujących cztery grupy: Bachledówka, Nowy Targ, Orawa i Rabka – Zdrój – dwie ostatnie grupy pielgrzymują osiem dni – mówi Maria Górka z Biura 43. Pieszej Pielgrzymki Góralskiej, grupa Nowy Targ. - Nowotarska grupa liczyła stu dwudziestu dziewięciu pielgrzymów, z czego większość – bo aż osiemdziesiąt cztery stanowiły kobiety, a czterdzieści trzy – mężczyźni – dodaje.

W Góralskiej Pieszej Pielgrzymce pielgrzymowali również – tak jak i w innych pielgrzymkach – dzieci i młodzież. – To potwierdza, że pielgrzymowanie jest tradycją przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Najmłodszą uczestniczką była Klara, która miała zaledwie cztery miesiące, a najstarszym uczestnikami – pani Zofia i pań Józef, oboje w wieku 75 lat – mówi Maria Górka.

W grupach na pielgrzymim szlaku można spotkać całe rodziny: dziadków, rodziców i dzieci. – To właśnie te rodziny stanowią żywe świadectwo, że pielgrzymka jest czymś więcej niż corocznym wydarzeniem. To sposób na życie, który przekazuje się z pokolenia na pokolenie, a każdy uczestnik niesie ze sobą bogactwo tradycji, doświadczeń i głębokiej więzi z Bogiem – podkreśla Maria Górka.      

- Mieliśmy potężne wsparcie bardzo licznej grupy pielgrzymów duchowych. Wsparcie duchowe, jakie otrzymywaliśmy od pielgrzymów duchowych i naszych księży: o. Jan Kazimierz Król OSPPE, ks. Paweł Kosowski SDB oraz ks. Łukasz Zieliński sprawiło, że pielgrzymka miała głęboko duchowy charakter. Ich posługa, modlitwy i codzienne kazania były dla nas źródłem siły na trudnych etapach pielgrzymki – mówi Bartosz Górka z Biura 43. Pieszej Pielgrzymki Góralskiej, grupa Nowy Targ.

- Pielgrzymka to nie tylko radość i modlitwa, ale także wyzwania, z którymi trzeba się zmierzyć. Każdego roku coraz częściej napotykamy na trudności związane z ruchem drogowym i rosnącą niechęcią niektórych kierowców wobec pielgrzymów. Zdarzają się sytuacje niebezpieczne, wymagające interwencji służb porządkowych, jednak mimo tych problemów udaje się nam bezpiecznie dotrzeć do celu – mówi Bartosz Górka.

- Pielgrzymka Góralska to wspólnota, w której każdy znajduje swoje miejsce, niezależnie od wieku, kondycji czy osobistych motywacji. Chwilę słabości, zmęczenia i zwątpienia to tylko przystanki na drodze do Jasnogórskiej Pani. Ostatecznie każdy, kto decyduje się na ten trud, zyskuje znacznie więcej niż tylko satysfakcję z pokonania trasy. To duchowe wzbogacenie, które zostaje z nami na długie lata – podkreślają Maria i Bartosz Górka z Biura 43. Pieszej Pielgrzymki Góralskiej.    

Najliczniejszymi pielgrzymkami, które przyszły na odpust Matki Bożej Częstochowskiej były: 42. Pielgrzymka Tarnowska, w której udział wzięło 7 tys. osób; 33. Pielgrzymka Sosnowiecka-Zagłębie (3 tys.) oraz 99. Pielgrzymka Łódzka, w której do tronu Jasnogórskiej Pani przywędrowało 1500 osób. – Przed uroczystością odpustową Matki Bożej Częstochowskiej, od 18 do 25 sierpnia, w 76 pielgrzymkach pieszych na Jasną Górę przyszło ponad 29 tys. Pątników. To więcej niż rok temu – podsumowuje o. Michał Bortnik.

 

___

Źródło: PCh24.pl 

poniedziałek, 27 lipca 2026

Radosne życie

Radosne życie


Źródło: pixabay.com/pl/

Radosne życie jest indywidualnym aktem twórczości, 
który nie może być skopiowany z przepisu. 

Mihaly Csikszentmihalyi

 

niedziela, 26 lipca 2026

[WYWIAD] Św. Krzysztof ważny orędownik dla współczesnego świata

[WYWIAD] Św. Krzysztof ważny orędownik dla współczesnego świata

Rozwój motoryzacji w świecie i związane z nim również zagrożenia dla życia i bezpieczeństwa człowieka sprawił, że św. Krzysztof jest ciągle aktualnym Świętym, pomimo że pochodzi ze starożytności chrześcijańskiej. Szczególny rozwój jego kultu nastąpił w okresie średniowiecza, gdy został on zaliczony do grona tzw. 14 Wspomożycieli, czyli świętych wyspecjalizowanych od różnych dziedzin życia człowieka i różnych spraw. Np. św. Błażej został orędownikiem od chorób gardła, św. Barbara jest patronką dobrej śmierci oraz ludzi będących w niebezpieczeństwie śmierci m.in. górników. Św. Krzysztof, którego imię oznacza „niosący Chrystusa" – patronem przewoźników, tragarzy i pielgrzymów, dzisiaj kierowców i podróżnych. To do niego zwracamy się, prosząc o bezpieczne podróże - mówi w rozmowie z PCh24.pl ks. Jerzy Kraśnicki – dyrektor MIVA Polska

 

Źródło: pixabay.com/pl/

Księże Dyrektorze, dlaczego właśnie św. Krzysztof jest tak ważnym orędownikiem dla współczesnego świata?

Św. Krzysztof jest patronem zmotoryzowanych i wszystkich podróżnych. Rozwój motoryzacji w świecie i związane z nim również zagrożenia dla życia i bezpieczeństwa człowieka sprawił, że św. Krzysztof jest ciągle aktualnym Świętym, pomimo że pochodzi ze starożytności chrześcijańskiej. Szczególny rozwój jego kultu nastąpił w okresie średniowiecza, gdy został on zaliczony do grona tzw. 14 Wspomożycieli,  czyli świętych wyspecjalizowanych od różnych dziedzin życia człowieka i różnych spraw. Np. św. Błażej został orędownikiem od chorób gardła, św. Barbara jest patronką dobrej śmierci oraz ludzi będących w niebezpieczeństwie śmierci m.in. górników. Św. Krzysztof, którego imię oznacza „niosący Chrystusa” – patronem przewoźników, tragarzy i pielgrzymów, dzisiaj kierowców i podróżnych. To do niego zwracamy się, prosząc o bezpieczne podróże. Z jednej strony pojazdy są wielkim dobrodziejstwem, z drugiej strony są też i przyczyną cierpienia i śmierci. W świecie rocznie w wypadkach drogowych – wg. danych Światowej Organizacji Zdrowia – ginie ponad 1 mln. 400 tys. ludzi, a wiele milionów odnosi obrażenia. W Polsce w ostatnim roku na drogach zginęło 1660 osób, a ponad 24 tys. zostało rannych.

Jak narodziła się inicjatywa "1 grosz za 1 kilometr"?

To inicjatywa, która ma już dużo dłuższą historię niż MIVA Polska. Bo narodziła się dzięki MIVA Austria (założona 1949 r.). Pomysłodawcą akcji był założyciel i pierwszy dyrektor MIVA Austria, świecki pan z misyjną pasją, Karl Kumpfueller. Została ona zainaugurowana w 1959 roku w Austrii, aby włączyć zmotoryzowanych w pomoc misjom. MIVA Polska, jako „młodsza córka” austriackiej MIVA, podobnie jak organizacje MIVA w innych krajach, wprowadziła tę akcję w Polsce, zwracając się co roku z apelem do kierowców i wszystkich zmotoryzowanych, aby solidarnie wspomóc misjonarzy w zakupie środków transportu dziękując za każdy szczęśliwie przejechany kilometr podróży

W jaki sposób - w praktyce - kierowca może się włączyć w tę zbiórkę?

Ta zbiórka ma zasięg ogólnopolski, a nawet czasem sięga i za granicę do polonijnych ośrodków. Jest to inicjatywa misyjna. Przede wszystkim ta zbiórka odbywa się w parafiach podczas poświęcenia pojazdów i błogosławieństwa kierowców z okazji wspomnienia św. Krzysztofa (w Tygodniu św. Krzysztofa). Wtedy możemy składać swój dar na misyjne pojazdy. Poza tym każdy może się włączyć w tę inicjatywę wpłacając swój dar na środki transportu dla misjonarzy bezpośrednio na konto MIVA Polska - dane na stronie www.miva.pl  albo też za pomocą BLIKa 516 581 581. Pragnę zaznaczyć, że Inicjatywa „1 gr za 1 km” zwana „Akcją św. Krzysztof” trwa cały rok. To znaczy, że możemy włączyć się w nią w każdym czasie.

Jak wygląda realna pomoc "jednego grosza"?

Każdy przekazywany grosz jest bardzo cenny, bo sprawia, że misjonarze mają do dyspozycji środki transportu, żeby dotrzeć do swoich wiernych w odległych stacji misyjnych i sprawować tam Mszę św. oraz sprawować posługę  duszpasterską, a także realizować dzieła, które prowadzą, m.in. szkoły i centra edukacyjne, ośrodki zdrowia i szpitale, hospicja, sierocińce, centra pomocy charytatywnej.

Co roku MIVA Polska otrzymuje ok. 150 próśb od polskich misjonarzy i misjonarek z całego świata. W ubiegłym roku 2025 zostało zakupionych 1112 różnych pojazdów w ramach 130 projektów misyjnych. Prośby misjonarzy pochodziły z 34 krajów świata. MIVA Polska przekazała na te pojazdy ponad  7 mln 300 tys. zł.

Jakie kraje i kontynenty najpilniej potrzebują dziś wsparcia w zakresie środków transportu?

Największe potrzeby i najwięcej próśb pochodzi z kontynentu afrykańskiego. Na przykładzie ubiegłego roku, było to 71 projektów, a więc ponad połowa wszystkich. W Ameryce Łacińskiej było ich 40. Jeśli chodzi o Azję i Oceanię, to pomoc MIVA dotyczyła głównie w Kazachstanie i Papui Nowej Gwinei. Trzeba przy tym powiedzieć, że MIVA Polska jest stowarzyszeniem misyjnym i niejako podąża za wysłanymi przez Kościół w Polsce misjonarzami i misjonarkami, zarówno duchownymi jak i świeckimi. Największa koncentracja naszej pomocy ma miejsce tam, gdzie jest większa obecność i koncentracja polskich misjonarzy. Obecnie w prawie 100 krajach świata posługuje 1613 osób: księży diecezjalnych, zakonnych, sióstr zakonnych i osób świeckich. Wnioskodawcami pomocy MIVA Polska są polscy misjonarze i misjonarki. Pojazdy wnioskowane są jednak nie tylko dla ich posługi, bo służą ich wspólnotom w międzynarodowym składzie, czy np. w dziełach przez nich prowadzonych, albo też osobom z nimi współpracującymi – mi.in katechistami. Za ich pośrednictwem też dociera pomoc do niepełnosprawnych – wózki inwalidzkie zwane „promieniami miłosierdzia”.

Jakie rodzaje pojazdów najczęściej kupuje MIVA Polska?

Najbardziej są potrzebne samochody terenowe ze względu na trudne warunki drogowe, potem motocykle, łodzie motorowe, i silniki do łodzi oraz rowery. Te ostatnie najczęściej służą katechistom misyjnym, którzy jako świeccy, pochodzący z miejscowej kultury stanowią wielkie oparcie dla misjonarzy. Rowery także służą uczniom w dojazdach do szkoły w Afryce oraz nauczycielom, m.in. na Madagaskarze. Co roku też otrzymujemy prośby o minibusy – do szkół misyjnych i przedszkoli oraz do pracy duszpasterskiej. Także rokrocznie potrzebna jest pomoc na zakup ambulansów do misyjnych centrów zdrowia i szpitali.

Właśnie, są i takie miejsca na misjach, gdzie wciąż najbardziej potrzebne są nie samochody, a łodzie czy rowery…

Wszystko zależy od geografii miejsca i rodzajów dróg. Np. na Amazonii, brazylijskiej, peruwiańskiej czy w Papui Nowej Gwinei na Sepiku, misjonarze korzystają ze szlaków wodnych, stąd też muszą mieć do dyspozycji łodzie motorowe, aby regularnie docierać do swoich wiernych. W regionach zaś arktycznych, w Północnej Kanadzie czy na Alasce misjonarze korzystają ze skuterów śnieżnych. W innych miejscach korzystają jeszcze z quadów.

Z opowieści misjonarzy wiemy, że samochód czasami służy nawet jako karetka czy szkolny autobus. To piękne świadectwa... A jaka historia - związana z pojazdem ufundowanym przez MIVA Polska zapadła Księdzu Dyrektorowi najbardziej w pamięci?

Jedna z historii pochodzi z zachodniej Afryki, z Ghany, gdzie posługują m.in. siostry misjonarki ze Zgromadzenia Służebnic Ducha Św.. W miejscowości Dentano Siostry prowadzą Ośrodek Zdrowia. Często pomagają rodzącym matkom. W 2015 roku młoda rodząca 18-letna matka potrzebowała szybkiej pomocy w trudnym porodzie. Dzięki szybkiej interwencji Sióstr z pomocą terenowego samochodu od MIVA Polska poród przebiegł szczęśliwie. Urodziła się dziewczynka, której matka nadała imię Miva, jako znak wdzięczności za pomoc sióstr z samochodem, na którym widniał napis MIVA Polska. Od tego czasu MIVA zadomowiła się w Afryce na stałe…

Na ogół środki transportu są bezpieczne, czy jednak zdarzają się też i we współczesnym świecie, że samochody misjonarzy są niszczone przez lokalną społeczność?

Sytuacje tego typu raczej się nie zdarzają lub są rzadkie, bo społeczności lokalne korzystają z pomocy misjonarzy i ich transportu i chronią misjonarzy. Misjonarze na ogół są obdarzani szacunkiem i życzliwością, nawet w krajach, gdzie procentowo chrześcijan jest niewielu… Niebezpieczeństwo powstaje szczególnie w regionach i krajach, gdzie mają miejsce konflikty zbrojne. Gdy np. w roku 2012 wybuchła wojna domowa w RCA wielu misjonarzy zdołało ukryć samochody i motocykle np. w sąsiadującym Kamerunie, aby uniknąć rabunku.  

Poza tradycyjnym święceniem samochodów  - Tydzień św. Krzysztofa ma również wymiar edukacyjny i społeczny?

Od początku idea Tygodnia św. Krzysztofa zawiera w sobie wymiar społeczny i edukacyjny. Dotyczy on sprawy bezpieczeństwa na drogach. To sprawa niezwykle istna w życiu społecznym, biorąc pod uwagę skalę wypadków drogowych, a także konieczność działań profilaktycznych. Dzięki MIVA Polska sprawa bezpieczeństwa na drogach zaistniała w programie duszpasterskim Kościoła w Polsce, poprzez  mi.in. Ogólnopolską Pielgrzymkę Kierowców na jasną Górę czy Niedzielę Modlitw za Kierowców i wszystkich poruszających się po drogach. Od lat MIVA Polska promuje kulturę i bezpieczeństwo jazdy m.in. poprzez tzw. Dekalog Kierowcy MIVA Polska, który jest syntetycznym kodeksem etycznym kierowcy – chrześcijanina, co wyraża powiedzenie: „Jestem chrześcijaninem także za kółkiem”

Jakie przesłanie niesie za sobą hasło tegorocznego Tygodnia św. Krzysztofa?

Hasło towarzyszące tegorocznym obchodom Tygodnia św. Krzysztofa „Uczniowie-misjonarze światłem świata na drogach”  jest zaproszeniem do zaangażowania się w zarówno sprawę głoszenia Ewangelii na krańcach świata poprzez nasze osobiste świadectwo, przykład i wsparcie. Także  poprawa bezpieczeństwa na naszych drogach wymaga zaangażowanej postawy wszystkich uczestników ruchu drogowego. Nikt nie powinien mówić: To mnie nie dotyczy czy ja nie muszę się tym przejmować. Każdy powinien czuć się odpowiedzialny za tworzenie kultury bezpieczeństwa na naszych drogach.

Co jest największym wyzwaniem, przed którym obecnie stoi MIVA Polska?

Wyzwaniem jest zawsze skuteczna odpowiedź na aktualne potrzeby i prośby misjonarzy. Wyzwaniem są skutki konfliktów i wojen, które obecnie dzieją się w świecie. To są rosnące ceny pojazdów, co sprawia, że potrzeba coraz większych środków na zakup pojazdów dla misjonarzy. Także rosnące ceny paliw mocno uderzają w działalność misjonarzy, czasem nawet w pewien sposób ją utrudniają. Misjonarze są zmuszeni czasem ograniczać swoje wyjazdy duszpasterskie. Ufamy jednak Bożej Opatrzności i Opiece. Dzieło MIVA Polska służ przecież sprawie Bożej – głoszeniu Królestwa Bożego, jakże więc na opierać się na ufności w Bożą pomoc? Przy tym pragnę podziękować z całego serca w imieniu misjonarzy i MIVA Polska wszystkim, którzy wspierają zakup środków transportu. To wsparcie pozwala nam patrzeć optymistycznie w przyszłość.


___

Źródło: PCh24.pl 

Copyright © Marta Dybinska , Blogger