- „Ojcze nasz” to absolutnie wyjątkowa modlitwa. Kiedy ją odmawiamy, jednoczymy się z Synem Bożym, sprawiając Ojcu Niebieskiemu radość - mówi ks. dr Stanisław Mieszczak SCJ, rekolekcjonista, teolog, duszpasterz.
Księże Doktorze, czy modlitwa „Ojcze
nasz” jest najważniejszą modlitwą chrześcijan?
Można stawiać kwestię i w ten
sposób. Modlitwa „Ojcze nasz” jest najważniejsza, bo jest to modlitwa, która
pochodzi od samego naszego Pana Jezusa Chrystusa. Nie wiem jednak, czy
podkreślanie ważności wystarcza w tym przypadku. Raczej trzeba podkreślać wyjątkowość
tej modlitwy. Święty Cyprian uczy nas, że w tej modlitwie łączymy się w
wyjątkowy sposób z Jezusem Chrystusem i Ojciec nasz Niebieski, gdy słyszy słowa
tej modlitwy wypowiadane przez nas, to słyszy właściwie głos swojego Syna
Umiłowanego i to sprawia Mu radość. Słowa tej modlitwy, by tak rzec, są
narzędziem naszego zjednoczenia się z Chrystusem w jego modlitwie do Ojca.
Modlitwę tę przytaczają św. Mateusz i św. Łukasz w zredagowanych
przez nich Ewangeliach. Ta u Mateusza jest nieco obszerniejsza i ukształtowana
w formie siedmiu próśb. To też podkreśla jej rolę w wymiarze duchowym, lub
jeśli chcemy – jej istotność. Liczba siedem to liczba symboliczna, określająca
między innymi dzieło stworzenia.
Modlitwę tę znajdziemy także w ósmym rozdziale Didache, czyli w
tzw. Nauce Dwunastu Apostołów. Dokument ten pochodzi z końca I wieku i wspomina
o zasadzie odmawiania jej trzy razy na dzień.
Księże Doktorze, proszę wyjaśnić o co chodzi w poszczególnych
wersetach modlitwy. Zacznijmy od: „Ojcze nasz, któryś jest w niebie”.
Wyrażenie „Ojcze nasz” ma szczególne znaczenie. Zwracanie się do
Boga przy pomocy słów, którymi odnosimy się do naszych rodziców, jest
wyjątkowym sposobem wyrażenia zażyłości z Osobą Boga. Pamiętajmy, że sam Jezus
nam to proponuje, nie jest to jakaś nasza uzurpacja. Warto zauważyć przy
okazji, że w innych religiach pogańskich mnożono tytuły, przy pomocy których
zwracano się do bóstwa, aby go nie urazić. Możemy to zauważyć chociażby w
wystroju meczetu, gdzie często na ścianach umieszczonych jest sto imion Boga. W
Starym Testamencie raczej unikało się używania imienia Boga. Słowo „Ojcze –
Abba” w ustach Jezusa, chociażby w czasie modlitwy w Ogrójcu, wyrażało
wyjątkową zażyłość z Ojcem. W przypadku Jezusa nie budziło to zastrzeżeń, ale
nasz Pan uczy takiego zwracania się do Boga także nas, chrześcijan.
Trzeba też zwrócić uwagę na określenie, które uzupełnia tytuł
„Ojciec”. Ten Ojciec to nie jakiś ziemski ojciec, ale Ojciec, który jest w
niebie. Nie można także zapomnieć o przymiotniku „nasz”. Chodzi o Ojca naszego
w niebie, którego jesteśmy dziećmi. To nowy sposób relacji z Bogiem.
Idźmy dalej. „Święć się Imię Twoje”. W jaki sposób Imię Boga ma
być uświęcone?
Nie jest to łatwe do zrozumienia, bo uświęcenie pochodzi przecież
od Boga. Dla Izraelity oznaczało ono po prostu bycie pobożnym, czyli
realizowanie na co dzień kultu Boga. W ten sposób Imię Boga było żywo obecne w
życiu człowieka i jego świętość objawiała się w naszej ludzkiej rzeczywistości.
Ten proces objawienia Imienia Boga został jeszcze pogłębiony przez Syna Bożego,
który stał się człowiekiem. Jezus mówi: „Objawiłem imię Twoje ludziom, których
Mi dałeś ze świata” (J 17,6). Jeśli człowiek przyjmie tę łaskę, wtedy chwała
Boża objawia się w pełni. Człowiek zostaje uzdolniony do działania zgodnie z
wolą Boga.
„Przyjdź Królestwo Twoje”. Co to oznacza?
Królestwo Boże w nauczaniu Pana Jezusa nie wiąże się z jakimś
wymiarem politycznym lub socjologicznym. Ono jest wszędzie tam, gdzie Imię Boże
jest uświęcane przez wypełnianie woli Bożej. To nie Bóg podporządkowuje sobie
działanie człowieka, ale człowiek, ubogacony i uświęcony łaską, dobrowolnie i
ochoczo czyni to, co się Bogu podoba. Wszędzie tam, gdzie prawo Boga jest
przyjmowane sercem, realizuje się Królestwo Boże. To jest prawdziwe zwycięstwo
Boga.
„Bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi”.
Z pewnością w niebie wola Boga jest doskonale wypełniana, bo byty
niebiańskie doskonale ją rozumieją. Nie jest to wola jakiegoś króla – despoty,
ale działanie Boga Stwórcy i Ojca wszechrzeczy. Wypełnianie woli Bożej na ziemi
zostało zakłócone z powodu grzechu człowieka. Właśnie dla uzdrowienia tej
sytuacji Ojciec posyła na ziemię swojego Syna, który na każdym kroku powtarza:
„Ojcze, niech się spełni wola Twoja”. Tylko w ten sposób również całe
stworzenie znajdzie pełnię, którą zaplanował Dobry Bóg Stworzyciel. A może
prośba o spełnienie woli Bożej także na ziemi, ukazuje perspektywę pełnego
uświęcenia, czyli doskonałości człowieka i stworzeń, zjednoczenia nieba i
ziemi?
„Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
Ten zwykły kawałek codziennego chleba jest człowiekowi tak bardzo
potrzebny. Pan Jezus nie zachęca tutaj do modlitwy o bogactwo tego świata, bo
ono może być nawet niebezpieczne. Można w tej prośbie widzieć nawiązanie do
wydarzeń związanych z pobytem Izraelitów na pustyni, gdzie Pan dawał im chleb –
mannę, który starczał jedynie na jeden dzień. To jakiś znak nawiązujący do
podstawowych ludzkich potrzeb, o które prosimy pokornie naszego Boga. Chleb
powszedni to chleb na dzisiejszy dzień, a nie na zapas.
„I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym
winowajcom”.
To bardzo ciekawa prośba. Sama w sobie jest dobrze zrozumiała.
Przed Bogiem jesteśmy zawsze dłużnikami i tylko On może nam darować, naprawić
nasze relacje. Tej łaski zawsze potrzebujemy. Natomiast druga część zdania jest
zaskakująca. Musimy ją jednak rozważyć w kontekście sposobu działania łaski
Bożej. Czy człowiek jest zdolny przebaczyć drugiemu, jeśli nie przyjmie
wcześniej choć odrobiny Bożej łaski? Chyba nie! Skoro jesteśmy zdolni
przebaczyć, odpuścić bratu, to widocznie już jesteśmy w jakiejś relacji z
Bogiem. I to jest nasz argument, gdy prosimy aby nasz dług w stosunku do Boga
samego został nam odpuszczony. Jest to przecież modlitwa dziecka Bożego.
„I nie wódz nas na pokuszenie”.
Czy Pan Bóg może nas kusić? Oczywiście, nie. Znaczenie tych słów
jest zupełnie inne. Wiemy dobrze, że w chwili jakiegoś ucisku czy próby
człowiek może się załamać i poddać pokusie zła. Można tutaj pójść za przykładem
innych modlitw ze Starego Testamentu gdzie znajdujemy wyrażenie: „nie dopuść,
abyśmy zgrzeszyli, gdy będziemy poddawani próbie”. Próby przychodzą na każdego.
Nawet nasz Pan Jezus Chrystus nie był od nich wolny. Jednak do pokonania pokusy
potrzeba pomocy Bożej; o to modlimy się tutaj.
„…ale nas zbaw ode złego”.
Można w tej prośbie widzieć tylko zło w sensie materialnym, ale w
Tradycji Kościoła widziano tutaj także „Złego”, czyli Szatana. Dlatego dodano w
niektórych wersjach tej modlitwy znane nam uzupełnienie: „Bo Twoje jest
królestwo i potęga i chwała na wieki. Amen”. Szatan, do czasu, ma pewną władzę
nad światem i dlatego potrzebujemy Bożej pomocy, by się przed nim bronić. I
tylko Bóg może nam pomóc w tej walce.
___
Źródło: PCh24.pl

