Znalazłam wywiad sprzed ponad dziesięciu lat. Bohaterem tego wywiadu jest bardzo znany i lubiany aktor - Andrzej Młynarczyk, człowiek wielu pasji... Dzielę się treścią naszego wywiadu :)
Andrzeju, nie należysz do ludzi, którym się nudzi. Ciągle coś robisz, ciągle masz nowe zajęcia, spotkania. A jednak mino codziennych obowiązków – mamy okazję porozmawiać…
Wszystko zależy od tego, czy dobrze potrafimy gospodarować swoim
czasem. Myślę, że w życiu na wszystko jest czas, ale trzeba mieć dobrze
ustawione priorytety. Trzeba umieć też odrzucać te rzeczy, które często
przychodzą, a są nam zupełnie niepotrzebne. Ustawianie priorytetów i planu nie
zawsze jest łatwe, ale potrzebne.
Ważne, aby to zauważać. Bardzo mi się to podoba kiedy sam siebie
pytasz: „Andrzeju, dokąd zmierzasz?”…
(śmiech). Czasem tak mam. Świat oferuje nam różne rzeczy, których
potrzebujemy, ale przez nieznajomość siebie samych – na niektóre sami się
łapiemy. Dlatego właśnie trzeba siebie dobrze znać.
Aktorstwo w tym pomaga?
Aktorstwo pozwoliło mi poznać siebie lepiej. Jest to ważne nie
tylko dlatego, aby lepiej grać, ale również dlatego aby dobrze wybierać w
życiu. Wybierać to, co najbardziej jest potrzebne.
Po wywiadzie jedziesz na nagranie. Dziś dwanaście godzin…
Dwanaście, czasem są nadgodziny. Jest to umowa producenta z
aktorem i zależność wymagań filmu. Aktor może grać godzinę, ale może też
trzynaście godzin. To zależy od wielu czynników – m.in. plenery, ustawienia
scenografii.
Zdarza się, że ktoś powie do Ciebie: „Panie Tomku”?
Zdarza się czasem. Niekiedy zdarzają się nawet sugestie scenariuszowe
od widzów. Sytuacji jest wiele i bardzo różnych, ale na ogół miłe (śmiech).
Na ogół… Było też inaczej?
Raz się zdarzyło. Usłyszałem, że mój bohater powinien zachować się
inaczej niż to zrobił. Powiedziałem wtedy: „To jest film”. W odpowiedzi
usłyszałem: „Nie ma znaczenia. Tak się człowiek nie zachowuje”. Zdarza się, że
widz zbyt dosłownie zrozumiał fabułę filmu.
Jakie sceny najbardziej lubisz grać?
Najbardziej lubię grać z dziećmi. Dobrze się z nimi czuję. Uczę
się od nich niemyślenia – w dobrym tego słowa znaczeniu. One są spontaniczne,
grają tak po prostu – nie zastanawiają się jakie jest światło, jak pokazać
emocje. Zawsze jak są dzieci – na planie jest wesoło (śmiech).
Kiedy zaczynałeś studia, o jakich rolach marzyłeś?
Wszystkie role szekspirowskie, ale też komediowe. Nie ukrywam, że
pragnę ról komediowych, lubię się powygłupiać.
Oprócz pracy, akcji charytatywnych, masz czas na sport…
Sport towarzyszył mi od zawsze. Jak tylko miałem czas –
biegałem, grałem w kosza, bardzo dużo jeździłem na rowerze. Pochodzę z
południa, więc jeździliśmy na bardzo długie trasy rowerowe w okolice Krakowa
czy Zakopanego. Bardzo lubię sport i emocje z nim związane. Lubię rywalizację z
samym sobą i z przeciwnikiem.
Jakie masz pasje poza rowerem i górami?
Moja największą pasją jest codzienne poznawanie życia i poznawanie
drugiego człowieka. Oczywiście, jest sport, motoryzacja, ale przede wszystkim
poznaję to, co jest wokół mnie – myśli, mentalność, sposób na życie, sposób
podejmowania wyborów. Moją pasją jest obserwowanie piękna, które nas otacza.
Czasem leżę na łące i oglądam drzewa… Piękno zauważam również w aktorstwie – w
słowie, drugim człowieku…
A wartości?
Bardzo ważna jest dla mnie tradycja. Wyznaję wartości
chrześcijańskie.
Mówisz odważnie, ale tak żyjesz. Nie boisz się, że ktoś Cię
wyśmieje?
Czego mam się bać? Każdy, kto wyznaje wartości wie, które są
chrześcijańskie. I nie chodzi o to, aby się spierać, że ktoś jest prawosławny
czy wyznaje inną religię. Zasady chrześcijańskie są uniwersalne. Dlaczego
miałbym się bać? Czy dlatego, że wyznanie zasad chrześcijańskich jest
niemoderowany? Nie należy się wstydzić wartości, które płyną z chrześcijaństwa.
Bardzo je cenie i uczę się ich cały czas. Nie wyobrażam sobie życia bez Pana
Boga. Pytasz mnie, ale sama też nosisz krzyżyk…
Noszę, ponieważ mam takie wartości jak Ty. Mówisz odważne słowa…
Mam takie podejście do świata. Człowiek musi wzrastać – również
duchowo. Jak można to załatwić bez Pana Boga? Pan Bóg jest cudowny,
zaskakujący, a jednocześnie jest tak mocny jak burza. Jest wspaniały.
Teraz zaczynam rozumieć skąd to zamiłowanie do gór…
Jak się chodzi po górach to człowiek jest bliżej Boga. Tak się
mówi nawet. I chyba to niekoniecznie z powodu wysokości, a natury, która jest
tak piękna, że można inaczej odczuwać. Wszechświat, świat – jest fenomenalny,
zaskakujący. Jest cudem, na który można patrzeć i się zachwycać.
Wróćmy jeszcze na koniec do akcji charytatywnych, w których dość
często bierzesz udział. Co Ci to daje?
Jeśli czujesz, że możesz pomóc w akcji charytatywnej – to jest to
Twój obowiązek. Jest to zarazem bardzo przyjemny obowiązek – dawanie sprawia
ogromną przyjemność. Mamy takie zadanie aby dawać radość – jeden drugiemu ma to
przekazywać. Akcje charytatywne są radością bycia z drugim człowiekiem.
Najważniejsza jest relacja z drugim – trzeba się uczyć tej relacji.

