Tym razem wywiad sprzed ośmiu lat, ale to niczego nie zmienia. Bardzo dziękuję JE Ks. Bp Antoniemu Długoszowi za każde spotkanie, życzliwość, dobroć... To dla mnie ogromny zaszczyt, że Ks. Biskup udzielał mi wywiadów. I nigdy nie odmówił.
– Jakie więzi ma dziecko z rodzicami, takie przenosi na obraz Boga
– mówi bp Antoni Długosz
Księże Biskupie, mówi się, że podstawą rozmowy z Bogiem jest właściwa relacja rodziców z dziećmi. Dlaczego jest to tak istotne?
W sakramencie chrztu nawiązujemy kontakt z Bogiem. W owej
„dziecięcej rozmowie” ze Stwórcą pomaga nam świadectwo rodziców. To oni
pokazują na krzyż czy święty obraz i, kierując dziecięcą dłonią, zachęcają do
przeżegnania się – dania znaku Bogu. Wszystkie momenty życia starają się
odnosić do Boga. Kiedy dziecko zaczyna mówić, wskazują, aby o problemach, z
jakimi przychodzi do nich, opowiadało także Panu Bogu. Rodzice są
najważniejszym autorytetem w życiu dzieci, które podświadomie naśladują ich
zachowania. Widząc modlących się rodziców, dzieci nabierają przekonania, że
modlitwa jest ważną czynnością. Skoro modlitwa jest spotkaniem i rozmową z
Bogiem, zadaniem rodziców jest nauczenie dziecka, czym jest osobowe spotkanie i
prawdziwa rozmowa.
Czym jest to osobowe spotkanie i jak do niego przybliżać?
Zaczyna się od kontroli postaw rodziców, by w sytuacji, gdy syn
czy córka zwrócą się do nich z jakimkolwiek problemem, przerwali swoje zajęcia,
zwrócili się twarzą do dziecka, starając się, by była ona na poziomie jego
twarzy. Dziecko winno odczuć, że jest to osobowe spotkanie. Również gdy rodzice
chcą przekazać informacje czy polecenia dziecku, mają uczyć je podobnej
postawy, polegającej na przerwaniu zajęć, zwrotu ciała ku osobie, skierowania
na nią wzroku. Należy zachować dużo cierpliwości w formowaniu postawy spotkania
u dzieci. Pomoże im z całą pewnością wzorowe zachowanie rodziców. Jeżeli
rodzice, zajęci swoimi sprawami, odbierają wypowiedzi dzieci, często stojąc
tyłem do nich, wtedy są negatywnym przykładem, burzącym doświadczenie osobowej
relacji międzyludzkiej. Kiedy zaś na głos rodziców dziecko przerywa zajęcie i z
zainteresowaniem zwraca się w ich kierunku, można zakładać, że poprawnie
przeżywa osobowe spotkanie. Kolejnym zadaniem rodziców jest wyrobienie u
dziecka przekonania, że każdy przekaz, z jakim zwraca się ono do nich,
interesuje rodziców.
Jak zachęcić dziecko do modlitwy?
Dziecko nabiera zaufania, gdy rodzice uczuciowo angażują się w
przekazywany problem dziecka: wyrażają radość, gdy jest to radosna wiadomość,
współczują i pocieszają, gdy dziecko doświadcza przykrości. Konieczne są
zewnętrzne znaki pomagające dziecku w przeżywaniu tych różnych doświadczeń.
Przy radosnej wiadomości – można objąć i ucałować dziecko; gdy przyznaje się do
złego czynu – wyrazić smutek, lecz pocieszyć, że rodzice przebaczają, także
przytulić do siebie, by dziecko doświadczało bliskości oraz bezpieczeństwa ze
strony rodziców. Powyższe czynności i odczucia przenosimy na doświadczenie
modlitewnego spotkania. Uświadamiamy dzieciom, że z jakąkolwiek sprawą zwracają
się do Pana Boga – On jeszcze bardziej jest zainteresowany niż rodzice,
ponieważ jest naszym najlepszym Ojcem. Należy zachęcać dzieci, by o wszystkich
problemach informowały Pana Boga.
Modlitwa spontaniczna czy raczej formułki?
Najczęstszym kontaktem z Bogiem podsuniętym przez rodziców i przez
nich „wyuczonym” jest tradycyjny pacierz. W dzieciństwie jest on
najtrudniejszą rozmową dziecka z Bogiem. Wyraża bowiem przesłania niezrozumiałe
przez małe dziecko. Wprawdzie opanowuje ono pamięciowo jego treść, jednak
wypowiada słowa bez wewnętrznego zaangażowania. Nabiera przekonania, że skoro
samo nie rozumie i to go nie interesuje – podobnie odbiera tę „mowę” Pan Bóg.
W takim doświadczeniu nie dochodzi do autentycznego spotkania dziecka z
Bogiem.
Jeżeli dziecku nie wytłumaczy się, kim jest Pan Bóg oraz jak
wygląda zewnętrzne i wewnętrzne przygotowanie do modlitwy, a także jakie mogą
być jej formy oraz treść – może ono zrezygnować z modlitewnego kontaktu z
Bogiem. Dlatego pierwszym doświadczeniem dziecięcej modlitwy winna być modlitwa
spontaniczna.
Rodzice mogą straszyć dziecko Panem Bogiem?
To bardzo niebezpieczne. Bywa, że robią tak, kiedy dziecko jest
nieposłuszne, a nawet wykorzystują zjawiska przyrody: błyskawice, grzmoty,
komentując, że tak okazuje swój gniew Pan Bóg, ponieważ dziecko było
niegrzeczne. W religijnej mentalności dziecko wyobraża sobie Boga w
oparciu o relacje zachodzące między nim a rodzicami. Mówi się o deifikacji
rodziców w psychice dziecka. Jakie więzi występują u dziecka z rodzicami, takie
przenosi na obraz Boga. Jeżeli dziecko czuje się kochane, bezpieczne, rodzice
mają czas dla niego, uczestniczą w radościach i smutkach dziecka, nie
terroryzują – wtedy podobnymi uczuciami dziecko obdarza Pana Boga.
Przez taniec i zabawę można uczyć dzieci modlitwy?
Samymi słowami trudniej dziecku jest rozmawiać z Panem Bogiem.
Dziecko wyraża swoją spontaniczność i radość piosenką i tańcem. Chętniej
przekaże swoje uczucia tymi sposobami. Dlatego lubi śpiewać i ruchami ciała
wyrażać Bogu swoje uczucia. Księga Rodzaju rozpoczyna się hymnem – pieśnią ku
czci Boga Stwórcy. Siostra Mojżesza, Miriam, pieśnią dziękuje Bogu za
wyzwolenie z egipskiej niewoli. W Piśmie Świętym mamy zbiór pieśni i
psalmów. Król Dawid ustanawia grupę muzyków i śpiewaków. Znany jest taniec
Dawida podczas procesji z Arką Przymierza. Szczególne formy liturgiczne tańca
spotykamy w obrzędach narodów Afryki, Indii, czy Ameryki Południowej. Podczas
procesji eucharystycznej w Bombaju, w której brał udział papież Paweł VI,
dziewczynki tańczyły przed Eucharystycznym Jezusem.
Co robić, gdy dziecko ma do modlitwy stosunek obojętny?
Nie można zmuszać dziecka do modlitwy. Ważne jest, by widziało
rodziców rozmawiających z Panem Bogiem. Nie można też wymagać od dzieci
długiego trwania w postawie klęczącej na modlitwie, ponieważ jest to postawa
bardzo trudna dla dziecka.
Kiedy jest odpowiedni czas na postawę klęczącą i naukę pacierza?
W modlitwie dziecka rzadko stosujemy postawę klęczącą. Wyjaśniamy
mu, że oznacza ona pokorę i uszanowanie Boga. Tradycyjny pacierz podajemy
dzieciom stopniowo podczas katechezy wyjaśniając poszczególne wezwania.
Warto zabierać dzieci na tradycyjne nabożeństwa, które nie są obowiązkowe, a bywają długie?
Alarmująco obniżył się udział dzieci w nabożeństwach majowych i
czerwcowych, w nabożeństwie różańcowym, wielkopostnej Drodze Krzyżowej i na
Gorzkich Żalach. Wydaje się, że dla przeciętnego dziecka struktura tych
nabożeństw jest za trudna co do treści oraz nazbyt długa. Konieczne jest
szukanie nowych propozycji w zakresie struktury wspomnianych nabożeństw, jak i
samego ich scenariusza oraz przebiegu. Znamy pedagogiczną zasadę stosowaną w
religijnej formacji dziecka: przybliżamy tajemnice zbawienia systematycznie,
proporcjonalnie do możliwości percepcyjnych dziecka oraz w takim zakresie, by
było ono w stanie zapamiętać i właściwie przeżyć religijne treści oraz by
przesłanie zbawcze zaowocowało w życiu. Dlatego konieczne wydaje się nowe
ustawienie tematyczne nabożeństw i maksymalne zaangażowanie dziecka. Tradycyjne
nabożeństwa sprowadzają udział wspólnoty do biernego uczestnictwa, przy
kierowniczej roli księdza. Forma monologu – przypominająca wykład – szczególnie
nuży dziecko. Także bogata tematyka treściowa nie jest w stanie być w pełni
przeżyta przez dziecko. Dlatego powoduje znużenie, a nawet wyłączenie się z
przebiegu nabożeństwa.
Jaka więc forma konkretnych nabożeństw będzie odpowiednia dla dzieci?
Dzieci uczestniczące w Gorzkich Żalach potrzebują bodźców
wizualnych podczas śpiewania pieśni. Wystarczy dla nich jedna z pieśni lub
skrócona wersja całości. W nabożeństwie majowym i czerwcowym mogą na dwa
chóry śpiewać litanię, lub pierwszą część, wybrane dzieci, a odpowiedź –
wszystkie. Dodatkowym bodźcem może być użycie instrumentów perkusyjnych.
W odmawianiu Różańca można skorzystać z różnych scenariuszy. Do każdego z
nich potrzebne są pomoce wizualne: obrazy lub przeźrocza. Jeżeli chcemy rozważać
całą część Różańca, na każdą tajemnicę poświęcamy trzy „zdrowaśki”. Można także
skoncentrować uwagę na jednej tylko tajemnicy, przy użyciu pomocy wizualnych.
Pierwszą część Ojcze nas i Zdrowaś Maryjo mówią wydelegowane dzieci.
Zobrazowanie tajemnic Różańca może przybliżyć dzieciom odegranie wydarzeń przez
dzieci w formie przedstawienia lub pantomimy
A jeśli dziecko hałasuje w kościele, to lepiej, żeby jedno z rodziców zostało z nim w domu?
Jestem zwolennikiem, by cała rodzina uczestniczyła we Mszy
Świętej. W niektórych kościołach są specjalne miejsca oddzielone szybą,
gdzie we Mszy Świętej uczestniczą rodzice z małymi dziećmi. Można zabrać
dziecku jedzenie i zabawki, by korzystały z nich, gdy zbyt długo trwa Msza
Święta. Dobrze będzie, jeżeli każda parafia przygotuje specjalną Mszę dla
dzieci według Dyrektorium o Mszach Świętych z udziałem dzieci z 1973 r.
Dorosły może modlić się modlitwami dzieci?
Jeśli modlitwa dziecka odpowiada dorosłemu – niech się nią modli.
Widzę tu jednak pewien infantylizm wiary.
___
Źródło: Tygodnik Idziemy; nr 22/2018.

